„Jeśli
Polska ma być demokratyczna,tzn każdy jej obywatel ma mieć wpływ
na losy kraju, to trzeba żeby ten obywatel był światły, żeby
rozumiał, co się dzieje na świecie.(…) Nie może być między
nami głupców, ograniczających swą wiedzę o
otoczeniu do adresów knajp...”
Melchior Wańkowicz
Palestyna
1941
Kilka
dni temu po raz pierwszy od 1991 r czyli od chwili jedynego, jak dotąd
wydania w Polsce dzieł emigracyjnych Melchiora Wańkowicza, wróciłem
do jego felietonów, opisujących emigracyjną i przedwojenną
rzeczywistość. Z niekłamanym zdumieniem czytając „Kundlizm”,
„Klub trzeciego miejsca”i „Drogą do Urzędowa”stwierdziłem,
że pewne zjawiska powtarzają się w naszym kraju niezależnie od
czasów, formacji ustrojowej i statusu ekonomicznego obywateli.
Obraz
polskiego społeczeństwa, przedstawiony przez Wańkowicza w tych
zbiorach felietonów, redefiniuje, często nadużywane , w kontekście
martyrologii , pojęcie NARODOWYCH CECH POLAKÓW. Cechy te rozumiane
jako zespół szczególnych predyspozycji do walki o wolność i
sprawiedliwość, przez naród, honorowych i niezwykle etycznych w
swym działaniu ludzi, przypisywane były wszystkim, bez wyjątku
obywatelom, tytułem awansu, za przynależność narodową. Naprawdę,
polskie społeczeństwo zawsze było bardzo spolaryzowane a często
bez powodu skłócone. Kiedy więc kilka procent aktywnych, polskich
obywateli prezentowało postawę heroiczną ,pozostali robili to co
zwykle ,czyli : żarli się między sobą .
Wańkowicz,
odchodząc od patriotyczno-propagandowych motywacji, a właściwie
-tak rozumiejąc prawdziwy patriotyzm, stara się pokazać, surowy,
niewyidealizowany obraz współczesnej mu rzeczywistości, dociekając
jednocześnie powodów istniejącego stanu rzeczy. Takie
potraktowanie „świętości narodowej” nie mogło przysporzyć mu
sławy, a konstatacja, iż „grobowiec polskich bohaterów stał się
legowiskiem emigracyjnych kundli”, spowodowała odsunięcie się od
niego dawnych popleczników z władz na uchodźstwie.
Podstawową
tezą „Klubu trzeciego miejsca" jest twierdzenie, że ze względu
na położenie geopolityczne Polska, pozostaje zarówno pod wpływami
Zachodu jak i Wschodu. Tylko od starań naszego narodu, jego
racjonalnego działania w sferze polityki i ekonomii, oraz
skutecznego lawirowania między silniejszymi sąsiadami, możliwe
jest utrzymanie przez Polskę suwerenności. Do tego potrzeba zgody
wewnętrznej, ponieważ czynniki zewnętrzne czynią nasze położenie
wystarczająco niekomfortowym. Ta zgoda w obliczu przeciwności
nazywana jest przez autora „klubem trzeciego miejsca”, rozumianym
jako „wybór trzeciej opcji”.
„Kundlizm”
natomiast piętnuje charakterystyczną dla Polaków, ponadczasową
megalomanię, będącą formą odreagowania kompleksów i poczucia niższości
wobec innych narodów i siebie nawzajem. Autor rozwija ten wątek w
oparciu o analizę społeczną emigracji oraz czasów
„dwudziestolecia międzywojennego” w którym koncepcja „kultury
poszlacheckiej' , przy jednoczesnym braku wzorców mieszczańskich,
deprawuje człowieka, przyjmującego, z braku innych, najgorsze
cechy „szlachetczyzny”.
Przytoczę
tu w całości większy fragment „Kundlizmu” albowiem nie tylko
opisuje on ówczesną rzeczywistość ,ale również potwierdza moje
wcześniejsze wnioski z postu „Wojna chłopsko-szlachecka”.
„Manierowanie się oddolnej kultury polskiej w spaczonej,
wytchłej i zdefigurowanej- przez wieki spekulacji, nieróbstwa i
przywileju- kulturze poszlacheckiej powoduje bardzo głębokie,
wprost tragiczne rysy w cechach naszej pracy, naszego rządzenia i
naszego myślenia. Patrzący powierzchownie na nasz układ socjalny,
mógłby mi zarzucić, że na czterysta tysięcy urzędników w
administracji cywilnej było siedemdziesiąt procent synów chłopów,
a tylko w administracji centralnej na jakieś dwa, trzy tysiące
urzędników było około pięćdziesiąt procent tzw szlachty. Ale
przecież to nie o szlachtę chodzi tylko o kulturę poszlachecką ,
która miała jeszcze bardziej rozkładający wpływ na masy
chłopskie wchodzące w nią bezpośrednio bez stanów
przejściowych.(...)Powstał z tego nieznośny styl życia, to, co
bym nazwał „kundlizmem”. Ten kundlizm stworzył zawiść
człowieka do człowieka, brak szacunku pracy, fumy, ten kundlizm
stworzył zły styl myślenia i zły styl pracy. Nasz biurokratyzm
wchłonął w siebie wszystkie miazmaty tego stylu.”1
Ten
cytat poleciłbym uwadze
polityków, lansujących od ponad dwóch dziesięcioleci etos kultury
szlacheckiej, jako wzór społecznej doskonałości i tradycji
politycznej, oraz poleciłbym, jako
obowiązkowy dla
70 % polskich obywateli, będących potomkami owych chłopów, tak
chętnie sięgających po
kiepskie i pretensjonalne
wzorce! Do wymienionych w cytacie cech, dodaje Wańkowicz jeszcze :
-
korupcję,
-
kult niekompetencji,
-
kliki,
-
brak motywacji społecznych,
-
błędy w myśleniu.
Wśród
owych błędów
wymiana autor:
-
zawiść Polaka do Polaka,
-
kolekcjonowanie przywilejów,
-
podział na chłopski dół i poszlachecką górę, znajdujący odzwierciedlenie w sposobie interpretacji rzeczywistości i automatyczny brak zgody co do pryncypiów.
Warstwa
rządząca, posiadająca,
według Wańkowicza niezłych teoretyków,
wykazywała się jednocześnie całkowitym oderwaniem od realiów,
stąd zdolność łatwej syntezy i słaba analiza. Masy natomiast,
przez wieki, niedopuszczone do władzy, widziały problem wycinkowo,
nie będąc zdolnymi
do
uogólnień. Próby
pogodzenia tych dwóch żywiołów musiały
się kończyć
nieporozumieniami. „Przedstawiciel góry, jakiś instruktor czy
starosta myśli kategoriami dedukcyjnymi- bo to symbole, zagrzewanie
ducha ,ten czy inny slogan-legionowy, powstańczy, spod Wiednia, czy
spod Chocimia. To i nalega na gminiaków by postawili pomnik.
Gminiaki drapią się w głowę jużci można,ale droga panie
ważniejsza….2Jak
zbudowali drogę przez wieś to okazało się że trzeba do gminy,
jak zbudowali do gminy to okazało się że trzeba do powiatu a potem
do województwa, niczego nie zaplanowali kompleksowo wszystko
wynikało z bieżąco uświadamianych potrzeb. Skąd my to znamy???
Jak
widać typowe polskie przywary, funkcjonujące za czasów Sanacji
przetrwały leninowski bolszewizm i III RP są niezniszczalne i
ponadczasowe. A mentalność
warunkowana przynależnością do konkretnych grup społecznych,
pozostaje niezmienna mimo upływu dziesięcioleci. W
chwilach szczególnej aktywizacji narodu kundlizm znika, znikają też
animozje i podziały, ale tylko do chwili kiedy sytuacja zaczyna się
stabilizować i Polacy sami muszą decydować o swoim losie. Wtedy
kundlizm znów daje o sobie znać. „Literatura tropiąca
kundlizm przez wszystkie epoki od Mickiewicza po Mackiewicza powinna
uprzedzać, że pojawia się on w chwilach kryzysów
jeszcze prędzej, niż znika w czasie walki. To nasz
wierny towarzysz polski. (…) I znów będziemy mieli do czynienia z
bezinteresowną zawiścią, organiczną głupotą,
fumami, pogonią za przywilejem i sieczką
słów...Kundle będą krzyczeć że niepatriotycznie jest
grzebać w wadach narodowych, dawać wrogom broń w rękę i że
teraz nie chwila...Nie pamiętam takiego momentu, żeby
kundle uważały, że chwila pozwala mówić prawdę.”3
Niestety
konstatacja Wańkowicza jest smutna, zauważa on, że przez dwadzieścia
lat samodzielnych rządów ,
Polacy nie nauczyli się niczego i mimo
tragicznej
lekcji Kampanii Wrześniowej, na
emigracji wszyscy popełniają te same błędy ,łącznie z
ostateczną rezygnacją z jakiejkolwiek
próby zmian, kiedy
staje się jasne, że każdy następny
polski rząd
będzie miał te same wady co
poprzednie…
Kiedy
czytam te felietony, mówiące o ludziach i zdarzeniach sprzed wielu
dziesięcioleci, szczególnie bolesną staje się świadomość, że
nie tylko przegrana Kampania Wrześniowa niczego Polaków nie
nauczyła, po niej było
bowiem kilka kolejnych zwrotów dziejowych, z
których również nie
potrafiliśmy wyciągnąć
właściwych wniosków z
powodu obciążenia dziedzicznym kundlizmem.
Zakończę więc ten mało
optymistyczny wątek cytatem
z mistrza Wańkowicza „Kochani- przygotujcie się nie tylko na brak
pieniędzy, brak państwa, brak planu, brak wodzów, rozproszenie i
zapomnienie przez świat.
Preliminujcie jak inżynierowie na korozję- na kundlizm
polski.(...)Kochani
przygotujcie się na kundlizm, żebyście nie opuścili rąk!”4
1Melchior
Wańkowicz-”Kundlizm” warszawa 1991 s 117
2Melchior
Wańkowicz-”Kundlizm” warszawa 1991 s 124
3Melchior
Wańkowicz-”Kundlizm” warszawa 1991 s 127
4Melchior
Wańkowicz-”Kundlizm” warszawa 1991 s 127
no cóż, Wańkowiczowi wolno krytycznie spojrzeć na środowisko z którego sam pochodził; ale choćby ta jego i jego córki postawa świadczy, że wielu się skundliło i skundli się a naród polski będzie trwał o ile zachowa Credo i odwieczną istotę polskości zwartą z pamięcią na rozumność i godność człowieczą - każdego, płynącą ze stworzenia na obraz Boga
OdpowiedzUsuńkundlizm wiecznie zywy
OdpowiedzUsuńMONI
Polska kundlizmem stala, stoi i bedzie stala...
OdpowiedzUsuńmamy to w genach....
55 year old Engineer I Wallie Kesey, hailing from Beamsville enjoys watching movies like The Derby Stallion and Knapping. Took a trip to Yin Xu and drives a Mazda2. poznaj fakty tu i teraz
OdpowiedzUsuńPolska 2021 -
OdpowiedzUsuńKundel
Kundla
Kundlem
Kundli
teraz i zawsze na wieki wiekow AMEN